← Wszystkie artykuły

Błędy na zdjęciach samochodów na sprzedaż — 11 grzechów

Błędy na zdjęciach samochodów na sprzedaż — 11 grzechów

Znajomy z placu pod Łodzią wystawił kiedyś świetnie utrzymaną Octavię. Cena rynkowa, przebieg uczciwy, książka serwisowa pełna. Telefon milczał przez dwa tygodnie. Wrzuciliśmy te same zdjęcia na ekran i od razu było widać dlaczego — pierwsza fotka zrobiona pod słońce, druga z palcem w kadrze, na trzeciej w szybie odbijał się on sam w klapkach. Auto sprzedało się dopiero po podmianie zdjęć. Bo kupujący nie ogląda silnika. On ogląda fotki.

I tu zaczyna się problem. Bo większość ogłoszeń w Polsce wygląda tak, jakby ktoś robił je w biegu, między jedną a drugą sprawą. A zdjęcie to pierwszy, często jedyny kontakt klienta z Twoim autem. Przejdźmy więc przez konkretne błędy, które kosztują Cię telefony, oglądających i pieniądze.

Złe światło — grzech numer jeden

Zdjęcia robione w południe, w pełnym słońcu, to klasyka. Lakier świeci jak lustro, jedna połowa auta przepalona, druga w cieniu. Niby widać samochód, ale szczegółów żadnych. A kupujący chce zobaczyć stan lakieru, felgi, wnętrze.

Z drugiej strony są fotki robione o zmroku, gdzie auto wygląda jak czarna plama na ciemnym tle. Idealna pora to tzw. złota godzina — godzina po wschodzie i przed zachodem słońca. Światło jest miękkie, lakier ładnie się prezentuje, nie ma ostrych cieni. Tylko kto na placu w Krakowie ma czas czekać na złotą godzinę, kiedy klient dzwoni teraz?

Bałagan w tle, który odwraca uwagę

Auto stoi przed warsztatem, obok kosz na śmieci, na drugim planie inny samochód z odsłoniętą tablicą, a w rogu pies sąsiada. Po co to wszystko w kadrze? Tło ma jedno zadanie — nie przeszkadzać.

Najlepiej sprawdza się neutralna, jednolita przestrzeń. Pusty parking, gładka ściana, asfalt bez kałuż i liści. Jeśli nie masz takiego miejsca, zostaje obróbka. Dziś usuwanie tła ze zdjęć samochodów robi się automatycznie — wrzucasz fotkę z zabałaganionego placu, a auto ląduje na czystym, profesjonalnym tle. Różnica między takim ogłoszeniem a tym z koszem na śmieci jest jak między komisem a salonem.

Tablice rejestracyjne na widoku

To nie tylko kwestia estetyki, ale i bezpieczeństwa. Po numerze rejestracyjnym można sprawdzić historię auta, a czasem namierzyć właściciela. Część dealerów się tym nie przejmuje, ale poważni gracze zamazują tablice w każdym ogłoszeniu. Wygląda profesjonalnie i chroni Twoje dane. Robienie tego ręcznie w Paincie zajmuje wieczność — dlatego dobre narzędzia robią to automatycznie.

Za mało zdjęć albo same przód i tył

Trzy fotki to za mało. Kupujący, który ogląda ogłoszenie z trzema zdjęciami, podświadomie myśli: „co oni ukrywają?". Otomoto pozwala wrzucić kilkadziesiąt zdjęć — korzystaj z tego.

Minimum, które powinno się znaleźć:

  • cztery rogi auta (przód, tył, oba boki pod kątem)
  • wnętrze: deska rozdzielcza, fotele przednie i tylne, bagażnik
  • licznik z przebiegiem
  • silnik
  • felgi i opony z bliska
  • wszelkie wady — rysy, wgniecenia, ślady użytkowania

To ostatnie brzmi jak strzał w stopę, ale działa odwrotnie. Pokazanie wad buduje zaufanie. Klient widzi, że nie kombinujesz, więc reszcie też wierzy.

Brudne auto i nieposprzątane wnętrze

Wydawałoby się oczywiste, a jednak. Połowa ogłoszeń pokazuje auto z błotem na progach, mapkami na podłodze i butelką po coli w kubkowniku. Umyte auto na zdjęciu robi ogromną różnicę — i to nie tylko karoseria. Wnętrze ogląda się równie uważnie.

Jeśli zdjęcia kabiny wyszły ciemne albo z odbiciami w szybach, retusz zdjęć wnętrza samochodu potrafi rozjaśnić kadr i wyciągnąć detale tapicerki, których przy słabym świetle w ogóle nie widać.

Krzywe kadry i palec w obiektywie

Auto przechylone, jakby zaraz miało zjechać ze wzgórza. Horyzont na ukos. Połowa maski ucięta. Albo klasyk — kciuk w rogu zdjęcia. To wszystko mówi klientowi: „zrobione na odwal się". A skoro zdjęcia robione na odwal, to może i serwis był na odwal?

Trzymaj telefon poziomo, na wysokości mniej więcej linii reflektorów. Cofnij się, żeby całe auto zmieściło się w kadrze z zapasem. Nie fotografuj z góry, bo to spłaszcza i wydłuża nadwozie w dziwny sposób.

Twoje ogłoszenia mogą wyglądać lepiej

Zrób zdjęcie telefonem, a CarShot zamieni je w studyjny kadr z czystym tłem — gotowy pod Otomoto, OLX i social media. Bez fotografa, w pół minuty.

Refleksy i odbicia w lakierze

Na błyszczącym lakierze widać wszystko — Ciebie z telefonem, budynki, drzewa, słup latarni. Czarne i ciemne auta są tu najgorsze. Im ciemniejszy lakier, tym więcej się odbija. Trochę pomaga zmiana kąta i odejście od źródeł odbić, ale całkowicie tego nie wyeliminujesz bez obróbki.

Każde zdjęcie w innym formacie

Jedna fotka pionowa, druga pozioma, trzecia kwadratowa. Galeria wygląda jak patchwork. A do tego każdy portal ma swoje wymagania — Otomoto woli inny format niż Instagram, Facebook jeszcze inny. Ręczne kadrowanie pod każdą platformę to godziny pracy. Dlatego eksport zdjęć pod portale ogłoszeniowe i social media w jednym kliknięciu oszczędza realnie mnóstwo czasu, zwłaszcza gdy masz na placu dwadzieścia aut naraz.

Stare zdjęcia z poprzedniego sezonu

Wystawiasz auto w marcu, a w tle leży śnieg i stoi choinka. Albo odwrotnie — sprzedajesz w grudniu, a zdjęcia z lipca, zielone drzewa, słońce. Klient nie jest głupi. Od razu widzi, że auto stoi u Ciebie od miesięcy. A to pierwsza myśl: „skoro nikt nie kupił, coś musi być nie tak".

Filtry i przekoloryzowanie

Czerwony, który na zdjęciu jest fluorescencyjny, a na żywo zwykły. Albo wyostrzenie tak agresywne, że lakier wygląda jak z gry komputerowej. Klient przyjeżdża z drugiego końca Polski, patrzy na auto i czuje się oszukany. Strata jego czasu i Twojego. Obróbka ma poprawiać, nie kłamać. Naturalny, czysty kadr sprzedaje lepiej niż przesadzony filtr.

Brak spójności w całym ogłoszeniu

Jedno zdjęcie jasne, drugie ciemne, trzecie z innym balansem bieli. Galeria, która wygląda jak złożona z fotek od trzech różnych osób. Profesjonalny dealer ma jeden styl we wszystkich ogłoszeniach — to buduje markę i rozpoznawalność. Jeśli prowadzisz komis, spójne zdjęcia samochodów do komisu w jednym stylu sprawiają, że klient od razu kojarzy, czyje to ogłoszenie.

Co z tym wszystkim zrobić?

Nie musisz zatrudniać fotografa ani uczyć się Photoshopa. Większość tych błędów da się naprawić na etapie obróbki — jasność, tło, kadr, tablice, format. Telefon w kieszeni masz, plac masz, auta masz. Brakuje tylko ostatniego kroku, który zamienia zwykłą fotkę w kadr gotowy do ogłoszenia.

Bo prawda jest brutalnie prosta: dobre zdjęcie nie sprzeda złego auta, ale złe zdjęcie potrafi zabić sprzedaż dobrego. A skoro już masz towar wart pieniędzy, szkoda go zakopywać pod fotką zrobioną pod słońce z palcem w kadrze.

Zdjęcia aut jak ze studia — prosto z telefonu

CarShot retuszuje zdjęcia samochodów automatycznie: czyste tło, zamazane tablice, formaty pod Otomoto, OLX i social media. Stworzony dla dealerów i komisów.

Poproś o dostęp →

← Wszystkie artykuły