Znasz to? Stoisz na placu w Łodzi, zachodzi słońce, masz świeżo umyte Audi A4 i dokładnie piętnaście minut, zanim zrobi się ciemno. Łapiesz za telefon, pstrykasz dziesięć fotek z biodra i wrzucasz na Otomoto. A potem się dziwisz, że przez tydzień cisza, a identyczne auto u konkurencji z drugiego końca miasta poszło w dwa dni.
Bo tak po prostu jest — telefon w kieszeni masz lepszy niż niejeden aparat sprzed dekady, tylko nikt ci nie powiedział, jak go używać. I o tym jest ten tekst. Konkretnie, bez lania wody.
Dlaczego zdjęcia z telefonu wcale nie są gorsze
Krąży taki mit, że do ogłoszenia potrzebujesz lustrzanki za pięć tysięcy i fotografa. Nieprawda. Współczesny smartfon ma matrycę, która spokojnie wyciąga detale lakieru, fakturę skóry na fotelach i refleksy na feldze. Problem nigdy nie leży w sprzęcie.
Problem leży w tym, jak robisz te zdjęcia. Zła pora dnia, bałagan w tle, brudne auto, krzywy kadr. Innymi słowy — to nie telefon cię ogranicza, tylko nawyki. A nawyki da się zmienić w jedno popołudnie.
Przygotowanie auta — to tu wygrywasz albo przegrywasz
Powiem ci szczerze: 70% efektu dobrej fotki powstaje, zanim w ogóle wyjmiesz telefon. Brudne auto na zdjęciu wygląda dwa razy gorzej niż na żywo. Każda smuga, każdy ślad po palcu na masce — matryca to wyłapie bezlitośnie.
- Umyj auto i wysusz je dokładnie — krople wody zostawiają plamy, które na zdjęciu wyglądają jak rdza.
- Posprzątaj wnętrze — wyjmij papierki spod foteli, zapachy choinkowe z lusterka, dziecięcy fotelik, jeśli nie sprzedajesz go z autem.
- Schowaj telefon, butelki, dokumenty z deski rozdzielczej. Klient ogląda auto, nie twój bałagan.
- Przetrzyj plastiki i szyby — matowy kokpit od środka to klasyka, która psuje całe wnętrze.
Jak chcesz mieć to ogarnięte punkt po punkcie, CarShot ma darmową interaktywną checklistę przygotowania auta — bez rejestracji, po prostu odhaczasz, co zrobione. Przyda się szczególnie, jak robisz zdjęcia kilku aut pod rząd i łatwo o czymś zapomnieć.
Światło — twój najlepszy darmowy sprzęt
Najważniejsza rzecz w całym poradniku. Zapamiętaj: światło robi zdjęcie, nie telefon.
Najgorsza pora na foty aut to południe w pełnym słońcu. Dlaczego? Bo ostre słońce rzuca twarde cienie, robi białe przepalenia na masce i pokazuje każdą rysę w najgorszym świetle. Auto wygląda płasko i tanio.
Najlepsza pora to tak zwana złota godzina — godzina po wschodzie albo godzina przed zachodem słońca. Światło jest wtedy miękkie, ciepłe, lakier dostaje głębi. Druga opcja to pochmurny dzień — chmury działają jak wielki dyfuzor i rozpraszają światło równomiernie. Brzmi banalnie, ale naprawdę robi różnicę.
I jeszcze jedno — zawsze miej słońce za plecami albo z boku. Nigdy naprzeciwko, bo wtedy telefon zgłupieje z ekspozycją i dostaniesz ciemną sylwetkę auta na jasnym niebie.
Kadr i ustawienie — gdzie stanąć z tym telefonem
Kilka zasad, które działają zawsze:
- Kucnij. Zdjęcie z poziomu bioder albo niżej sprawia, że auto wygląda potężniej i lepiej. Fotka robiona z góry, znad maski, spłaszcza i pomniejsza.
- Trzymaj telefon poziomo. Pionowe zdjęcia auta na Otomoto to zbrodnia — zostawiasz połowę kadru pustą.
- Klasyczny pierwszy kadr to ujęcie 3/4 — od przodu, lekko z boku, tak żeby widać było maskę i jeden bok. To zdjęcie sprzedaje najbardziej.
- Odsuń się i użyj zoomu optycznego zamiast podchodzić z szerokim kątem tuż pod zderzak. Szeroki kąt z bliska deformuje proporcje — auto robi się dziwnie wybrzuszone.
Co do tego, w jakiej kolejności ustawić zdjęcia w samym ogłoszeniu — to osobny temat, który potrafi zwiększyć liczbę telefonów od klientów. Pisałem o tym szerzej w tekście o kolejności zdjęć w ogłoszeniu motoryzacyjnym, zajrzyj, bo to realnie działa.
Wnętrze — tu większość odpuszcza i traci
Większość handlarzy robi pięć zdjęć z zewnątrz i jedno rozmazane wnętrza. Błąd. Klient chce wiedzieć, w jakim stanie jest kabina, bo to tam spędzi najbliższe lata.
Otwórz drzwi, wpuść światło. Zrób osobno: deskę rozdzielczą, licznik z przebiegiem, fotele z przodu i z tyłu, bagażnik. Przy liczniku ustaw zapłon tak, żeby było widać kilometry — klienci to uwielbiają. Jeśli chcesz wejść głębiej w temat, mam osobny poradnik o tym, jak robić zdjęcia wnętrza samochodu, żeby sprzedać szybciej.
I co dalej? Tu zaczyna się prawdziwa robota
Masz już zdjęcia. Tylko że surowa fotka z telefonu to nie koniec. Zostaje tło — bo rzadko masz do dyspozycji ładny plac, częściej jest to podwórko z płotem, kontener i cudze auto w kadrze. Zostają tablice rejestracyjne, które lepiej zamazać. I zostaje dopasowanie formatu pod Otomoto, OLX czy Facebooka, bo każdy portal lubi co innego.
No i po co owijać w bawełnę — ręczny Photoshop przy dwudziestu autach miesięcznie to droga przez mękę. Tu właśnie wchodzi CarShot. Robisz zdjęcie telefonem tak, jak opisałem wyżej, wrzucasz do aplikacji, a ona automatycznie czyści tło, poprawia lakier, zamazuje tablice i daje ci gotowe kadry pod wszystkie portale. Bez fotografa, bez grafika, w kilka minut.
Zanim jednak zaczniesz obrabiać, sprawdź, czy twoje zdjęcie w ogóle nadaje się pod retusz — rozdzielczość, ostrość, takie rzeczy. Jest na to darmowe narzędzie online bez rejestracji, które powie ci to w sekundę. Lepiej dowiedzieć się od razu niż po wrzuceniu dziesięciu fotek.
Podsumowanie w trzech zdaniach
Dobre zdjęcia samochodu telefonem to nie magia ani drogi sprzęt — to czyste auto, miękkie światło i równy kadr z poziomu bioder. Resztę, czyli tło, tablice i formaty, załatwia obróbka. Zrób te trzy rzeczy dobrze, a twoje ogłoszenie przestanie ginąć w tłumie i zacznie dzwonić telefon.



