Masz plac pełen aut, telefon w kieszeni i pięć minut między jednym klientem a drugim. I właśnie wtedy trzeba zrobić zdjęcia do ogłoszenia. Brzmi znajomo? Bo tak po prostu jest — większość fotek aut na Otomoto i OLX powstaje w biegu, na chybcika, między kawą a telefonem od kupującego z Wrocławia.
Problem w tym, że te zdjęcia decydują o wszystkim. Klient nie ogląda Twojego auta na żywo, zanim do Ciebie nie zadzwoni. Najpierw ogląda fotki. Innymi słowy — zdjęcie sprzedaje wizytę, a dopiero wizyta sprzedaje auto. Pokażę Ci, jak fotografować samochody na placu tak, żeby telefon zaczął dzwonić. Bez fotografa, bez statywu za dwa tysiące, bez magii.
Najpierw światło, bo to ono robi robotę
Wyobraź sobie, że światło to makijaż auta. Dobre potrafi ukryć drobne rysy i wydobyć lakier, złe — pokaże każdą smugę i zrobi z czarnego BMW szarą plamę.
Najgorsza pora na zdjęcia? Południe w pełnym słońcu. Wtedy słońce wali pionowo, na masce robią się ostre odblaski, a w cieniach pod zderzakiem nic nie widać. Auto wygląda jak na zdjęciu z paragonu.
Najlepsza pora to tak zwana złota godzina — pierwsza godzina po wschodzie i ostatnia przed zachodem. Światło jest wtedy miękkie, ciepłe i pada pod kątem. Lakier zaczyna grać. Druga opcja, dużo wygodniejsza na co dzień: pochmurny dzień. Chmury działają jak gigantyczny dyfuzor — czyli wielki, rozproszony klosz. Żadnych ostrych cieni, równe światło na całej karoserii.
Zasada na zawsze: słońce zawsze za Twoimi plecami, nie naprzeciwko. Jak fotografujesz pod słońce, dostajesz ciemną sylwetkę auta i zaświetlone tło. Co więcej — uważaj na własny cień, żeby nie kładł się na masce.
Tło, czyli to, czego nie chcesz na zdjęciu
Tu większość komisów się wykłada. Robisz świetne zdjęcie Audi, a w tle stoi kontener na śmieci, kabel od ładowarki i kolega Janusz z papierosem. Klient to widzi. Podświadomie myśli: „bałagan na placu, pewnie bałagan w papierach".
Co możesz zrobić od ręki:
- Odsuń auto od innych pojazdów — niech nie zlewa się z tłem.
- Ustaw je tak, żeby za nim była najczystsza część placu: mur, brama, zieleń, równa elewacja.
- Sprzątnij z kadru wszystko, co da się sprzątnąć — pachołki, kosze, wiadra, węże do mycia.
- Odwróć auto „twarzą" w stronę, gdzie tło jest najmniej rozpraszające.
Z drugiej strony — nie zawsze masz idealny plac. Czasem za autem jest ruchliwa ulica w Łodzi i nic z tym nie zrobisz na żywo. I tu zaczyna się druga część zabawy: tło można podmienić już po zdjęciu. Aplikacja jak CarShot potrafi usunąć tło ze zdjęcia samochodu i wstawić czyste, studyjne — z telefonu, w kilka sekund. Robisz fotkę nawet na zabałaganionym placu, a klient widzi auto jak z salonu.
Z jakiego miejsca pstrykać, żeby auto wyglądało dobrze
Najczęstszy błąd początkujących: zdjęcie z wysokości oczu, czyli z góry. Auto wygląda wtedy jak zabawka, maska puchnie, a koła robią się malutkie.
Zrób inaczej. Kucnij. Trzymaj telefon mniej więcej na wysokości linii bocznej szyb albo nawet niżej, gdzieś na poziomie lusterek. Auto od razu nabiera „barków", wygląda mocniej i drożej. To ta sama sztuczka, której używają w reklamach — patrzysz na samochód lekko z dołu i podświadomie wydaje Ci się potężniejszy.
Klasyczny kadr otwierający to ujęcie pod kątem 45 stopni — stajesz przy przednim rogu auta tak, żeby widać było przód i bok jednocześnie. To zdjęcie powinno być pierwsze w ogłoszeniu, bo robi największe wrażenie.
Ile zdjęć i jakich — checklista do ogłoszenia
Kupujący chce zobaczyć wszystko, zanim wsiądzie w auto i przyjedzie z Gdańska na drugi koniec Polski. Im więcej konkretu pokażesz, tym mniej telefonów z pytaniem „a czy są rysy". Minimalny zestaw:
- Przód pod kątem 45° (to Twój główny kadr).
- Tył pod kątem 45° z drugiej strony.
- Oba boki na wprost.
- Przód i tył na wprost.
- Wnętrze: deska rozdzielcza, fotele, licznik z przebiegiem.
- Bagażnik, koło zapasowe, silnik.
- Szczerze — ewentualne rysy i wady. Tak, naprawdę. To buduje zaufanie i ucina reklamacje.
Jeśli chcesz mieć to czarno na białym przed każdą sesją, mamy darmową interaktywną checklistę przygotowania auta — bez rejestracji, odhaczasz po kolei i nic Ci nie umknie. Po więcej szczegółów o samym kadrowaniu zajrzyj też do poradnika jak robić zdjęcia samochodu do ogłoszenia.
Drobiazgi, które robią różnicę
Umyj auto. Wiem, brzmi oczywisto, ale na zdjęciu kurz i błotniste progi widać dziesięć razy mocniej niż na żywo. Przetrzyj szyby, odkurz wnętrze, schowaj zapach choinki spod lusterka.
Ustaw koła prosto — krzywe koła na zdjęciu wyglądają niechlujnie. Zamknij wszystkie drzwi, schowaj anteny, pozdejmuj papierowe maty z foteli.
I jeszcze jedno: tablice rejestracyjne. Lepiej je zamazać, żeby nikt nie podszył się Twoim autem w lewych ogłoszeniach. Zrobisz to za darmo i bez zakładania konta tym narzędziem do rozmywania tablic. Czemu w ogóle warto — rozpisaliśmy w tekście o zamazywaniu tablic rejestracyjnych.
Telefon w zupełności wystarczy
Nie potrzebujesz lustrzanki za pięć tysięcy. Telefon z ostatnich kilku lat robi zdjęcia, które spokojnie nadają się do ogłoszenia — pod warunkiem, że trzymasz się tych kilku zasad ze świateł, tła i kąta.
A jak chcesz, żeby z fotki z placu zrobił się kadr jak ze studia — z czystym tłem, podbitym lakierem i formatem dopasowanym pod Otomoto czy Facebooka — to robotę odwala za Ciebie aplikacja. Pstrykasz telefonem, reszta dzieje się sama. Po co owijać w bawełnę: to oszczędza godziny w Photoshopie i koszt fotografa.
Tyle. Wyjdź na plac, zaczekaj na dobre światło, kucnij i zrób to ujęcie pod 45 stopni. Twoje ogłoszenia od razu zaczną wyglądać o klasę lepiej niż połowa konkurencji.



